Następny dzień
Rodzice
dowiedzieli się w pracy o naszym wyjściu do parku. Zrobili mi kazanie ,ale i
tak ich nie słuchałam. Byłam zajęta rozmyślaniem o wczorajszym dniu.
-Córko, czemu
nam to robisz? -Tata
-Już nie
można wyjść z sąsiadem do parku? -Paula
-Wiedziałem, że
to będzie zły pomysł… -Tata
-Jaki zły
pomysł? – Paula
-Żebyśmy tu
się przeprowadzili- Tata
-To nie liczy
się już moje szczęście?! Powiem wam prawdę… Jestem z nim szczęśliwa – Paula
-Nie
wiedzieliśmy – rodzice
-Wiem czemu,
bo jesteście wielce zajęci…
Wybiegłam z
domu i pomyślałam, że pójdę do tego parku .Gdzie byłam z Niallem… Chciałabym ,żeby
on też tam był. Wiem, nie musiałam o nas mówić rodzicom, ale to była ostatnia
szansa, żeby im powiedzieć. Nie wiem co dalej robić. Po chwili doszłam do parku
i zobaczyłam smutnego Nialla.
-Cześć! Co
się stało? -Paula
-Cześć
słońce! Chciałem cię odwiedzić, ale słyszałem to, co twoi rodzice mówili… -Niall
-Przepraszam
za nich… I sobie nie myślisz, że mówili słusznie? – Paula
-Nie musisz
za nich przepraszać. Oni po prostu nie wiedzą o tym, jak się kochamy. A i
zawsze do nich będziesz małą dziewczynką, którą trzeba pilnować… -Niall
-Haha, masz
rację. Nie smuć się już-Paula
-Zrobię to
tylko dla ciebie -Niall
-Dobrze i
znowu ci wrócił dobry humorek-Paula
-Kocham cię –
Niall
-Ja ciebie
też – Paula
Popatrzyliśmy
na siebie i daliśmy sobie znak , że chcemy się pocałować. Po kilku minutach
zrozumiałam ,że go kocham nad życie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz